• Czerwiec 26, 2017
  • Inne

„Poniedziałkowy mroźny poranek, powoli dojeżdżam do swojej apteki, na drodze bardzo ślisko. Spoglądam w prawo, chodnikiem o lasce powolutku idzie pan Kazimierz, samotny osiemdziesięciokilkuletni człowiek mieszkający w pobliżu. Nasz stały pacjent. Pewnie tradycyjnie zajdzie do naszej apteki, potem swoim zwyczajem do sklepu spożywczego. To dla niego cała wyprawa, do przejścia od domu jakieś 200 m, ale wiek zrobił swoje.

Przychodzi tak od lat w każdy poniedziałek, mieszka sam, widać, że doskwiera mu samotność. Ma swoje ulubione krzesełko i wiemy, że musi porozmawiać ze wszystkimi pracownikami. O czym? O życiu, o pogodzie, o zdrowiu, temat zawsze się znajdzie. W tym czasie przy okienku pojawiają się kolejni klienci, młodzi, którzy nawet nie zdejmą słuchawek, oni nie potrzebują rozmowy, są w stałym kontakcie ze swoimi znajomymi w smartfonie, oczekują tylko „zautomatyzowanej” obsługi. Recepta, lek, karta kredytowa. Ten system w pełni zaspokaja ich potrzeby, czy to źle? Typowy system „marketowy”, a na koniec wyuczone na szkoleniu: dziękuję i zapraszam ponownie.

Standaryzacja, unifikacja, odpłatności, refundacje, walka o przetrwanie na rynku, w którym marże są coraz niższe i w tym wszystkim nasz pan Kazimierz przy okienku, któremu dzisiaj już nigdzie się nie spieszy, który przyszedł sobie pogadać. Czy możemy sobie pozwolić na chwilę empatii? To nie jest właściwe pytanie, właściwe brzmi: czy możemy sobie nie pozwolić?”

mgr farmacji Anna Przychodzeń-Woś

Leave a comment