Przychodzą do mnie jak do matki

Lekarz medycyny Marzena Nogieć z Przychodni Lekarskiej Optima S.A. z Prudnika już po raz drugi została nominowana przez swoich pacjentów do Nagrody Anioły Medycyny!
– Ogromnie lubię pracę w przychodni, nie uważam żebym robiła coś niezwykłego – mówi nam pani Doktor. – Tym bardziej byłam wzruszona i zaskoczona, kiedy w ubiegłym roku otrzymałam statuetkę Anioła Medycyny. Myślę, że dla środowiska lekarskiego taka nagroda jest dodatkowym natchnieniem, że warto robić coś więcej dla drugiego człowieka, starać się, pogłębiać wiedzę.
– Jest pani także nominowana w plebiscycie „Człowieka Roku Ziemi Prudnickiej”…
– I ponownie do Aniołów. To dla mnie ogromne przeżycie, bardzo dziękuję swoim pacjentom. Ja bardzo kocham swoją pracę. Zwłaszcza odkąd ze szpitala przeniosłam się do przychodni – tu jest możliwość nawiązania bliższej relacji, poznania swoich pacjentów, jak i czym żyją. Wiele problemów medycznych ma przyczyny zupełnie niezwiązane z medycyną.
– Przywiązuje się pani do pacjentów?
– O tak. Zdarza mi się tęsknić za niektórymi, ale im chyba też, skoro czasem ktoś wpada ot tak sobie. Mówią, że przychodzą do mnie jak do matki, nawet jeśli są starsi ode mnie (śmiech).
– Miała pani swoich mistrzów w zawodzie?
– Oczywiście. Myślę, że dla naszej pracy ważne jest, abyśmy mieli swoje autorytety i się na nich wzorowali. Ja miałam swojego mistrza już jako dziecko – chorowałam na astmę i często jeździłam do lekarza. Podziwiałam go za wszystko, chyba on mnie natchnął do wyboru tego zawodu. Potem takim wzorem był dla mnie prof. Religa, wciąż wiele korzystam z wiedzy przekazanej przez prof. Szczeklika, także już nieżyjącego. Wracam do jego książek. Dla takiego zwykłego lekarza jak ja ważny jest taki punkt odniesienia, mistrz, którego chce się naśladować.

 

Powrót