Miłość do ludzi zaszczepili w niej rodzice, jako lekarz i nauczyciel akademicki zaszczepia ją dalej swoim studentom. Tegoroczna laureatka przekonuje się w każdym kolejnym przypadku, że zyskanie zaufania pacjenta do lekarza w procesie długoterminowej opieki, przyczynia się do poprawy jego zdrowia. Uważa, że współczesna medycyna musi zahamować galopującą dehumanizację. Dostała już kiedyś od swojego pacjenta figurkę Anioła z zamieszczoną dedykacją ”Każdy ma swojego Anioła – Pani jest moim”. Uważa, że dla takich chwil jak tamta, ta dzisiejsza, warto żyć.

Specjalista chorób wewnętrznych i medycyny rodzinnej; w doskonałej pracy merytorycznej, przesłanej do naszej Kapituły pisze: „Jesteśmy lekarzami, jesteśmy też jednocześnie pacjentami, cały czas, nie tylko wtedy, gdy chorujemy, bo po części nasz umysł, psychika i serce są cały czas w kontakcie z chorym”.

Pani Doktor jest neurologiem. Jej mocne strony to empatia, cierpliwość, umiejętność słuchania, wiara. Cieszy ją każdy kolejny wyleczony pacjent oraz każdy następny. Nie ważne gdzie, bo pracuje w dużych szpitalach i w małych wioskach. Medycyna to jej życie, pasja, droga do realizacji marzeń. Uważa, że okazywanie serca pacjentowi jest równie skuteczne jak stosowanie farmakologii. Przyjęła w swojej postawie zasadę ”czynienia dobra i unikania zła”.

Ginekolog – onkolog z Wołomina. Jest od 20 lat lekarzem. Czuje i wie, że jest miejsce na „serce” w zawodzie lekarza, tak samo jak wie, że w zawodzie nie powinno być miejsca dla ludzi bez tego serca. Do wystawianych recept, zawsze dopisuje dużą jego porcję.

Specjalista chorób wewnętrznych, uważa, że chory pokłada w nim nadzieję, ufa, obdarza szacunkiem. Czasami nas lekarzy, pacjenci podziwiają. Ja – lekarz – mam tę samą nadzieję, ten sam szacunek, tę samą życzliwość i trochę większą od pacjenta cierpliwość, wiedzę i umiejętności medyczne. Wiedza i empatia mogą zdziałać wiele. Chodząc do pacjentów, jako posłaniec, w trudnych sytuacjach, kiedy zaczyna brakować mi wiary w swoją skuteczność, w to wszystko co mam do dyspozycji, zawsze sobie powtarzam ”Bądź dobry jak anioł”.

Na pytanie o swoją najsilniejszą stronę, Pani Profesor odpowiedziała „bezwarunkowa miłość do dzieci, szczególnie chorych oraz uparte dążenie do celu”. Tym celem jest dla niej zdrowie i życie małych pacjentów. W swojej pracy pediatrii, w szczególności w odniesieniu do tej jej części, która jest dedykowana dzieciom z chorobami rzadkimi, wypełnia przesłanie, w które głęboko wierzy, „kto ratuje jedno życie, jakby cały świat ratował”.

Jako jeden z nielicznych nominowanych napisał pracę merytoryczną na drugi zadany temat: „Primum non nocere” czy to wciąż wystarczające przesłanie dla współczesnej służby zdrowia? Napisał „myślę, że to niezbędne minimum, podstawowa zasada, ale na swój sposób ją zmodyfikowałem, jako lekarz-onkolog, zawsze walczę o maksimum!

Kiedyś jako młoda dziewczyna, która doznała trudu leczenia w roli pacjenta, postanowiła stanąć po drugiej stronie, zostać lekarzem i …zmienić świat. W każdej kolejnej, tak zwanej historii choroby, która jest dla niej historią pani Ewy, pana Marka, pani Basi – pacjentów, którzy trafili do niej ze swoim problem, ze swoim lękiem, ze swoją nadzieją, …a potem z radością wracają do zdrowia. I nie ma dla niej większej radości od tej radości.

Specjalista chorób wewnętrznych, diabetolog. Nigdy nie myślała, że mogłaby być kimś innym. Lekarzem postanowiła zostać w wieku 3 lat, gdy zachorowała jej młodsza siostra. Ma syna Bartka, który jest lekarzem, od niedawna jest babcią bliźniąt, Milenki i Mateusza. Z tego co wiemy oni jeszcze nie podjęli decyzji zawodowych.

Specjalista chorób wewnętrznych, hepatolog z Bydgoszczy. Lekarz z pasją: „wyjątkowy”, „troskliwy, cierpliwy, „zdecydowany”, skuteczny”, „miałam wrażenie, że rozmawiam z przyjacielem”- tak o nim piszą pacjenci w swoich zgłoszeniach, a on sam, pyta w swojej pracy, czy w dzisiejszym zagonionym świecie jest jeszcze miejsce na „doktora Judyma z powieści Stefana Żeromskiego, czy „Znachora” z powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza; czy pacjent i jego rodzina są intruzami? Numerem statystycznym? Czy pacjent jest pacjentem czy klientem? Czy bez „serca” medycyna miałaby jakiekolwiek sens?