Zawsze zależało mi, aby moja apteka była miejscem misyjnym, żeby od wejścia czuło się, że została stworzona z troski o pacjenta. Nie mogę się doczekać dnia, kiedy zarządzanie przejmie moja córka, a ja po ćwierć wieku znów poczuję się „zwykłym” farmaceutą. Pacjentowi trzeba poświęcić tyle czasu, ile on potrzebuje i to najbardziej lubię w swoim zawodzie. Wielu pacjentów stało się moimi znajomymi, znam ich rodziny. Nie wyobrażam sobie innego życia.

Pragnęłam iść na Akademię Muzyczną, a poszłam na Medyczną. Mamie zależało, a ja byłam grzeczna… Dość szybko zauważyłam jednak, że także człowiek nosi w sobie muzykę, a ja lubię się w nią wsłuchiwać. Znam swoich pacjentów po imieniu, przychodzą do mnie nie tylko po leki. Opowiadają o sobie, radzą się, ale przede wszystkim razem dużo się śmiejemy. Ileż ja się od nich uczę! I jakie mam dzięki nim barwne życie!

To nie jest prawda, że farmacja to zawód dla kobiet, mam wielu kolegów farmaceutów. Swoją aptekę prowadzę na osiedlu, gdzie się wychowałem. Wróciłem tu, żeby zaopiekować się babcią. Interesuje mnie sztuka, dużo podróżuję, dużo pracuję. Angażuję się w życie swojej społeczności, nie umiałbym inaczej. Kiedy dostaję list polecony, listonosz nigdy nie nosi mi go do domu, ale zawsze do apteki, wszyscy mnie tu znają.

W aptece pracuję już 33 lata. Dla mnie to nie jest zawód, ale rodzaj służby. Bo przecież nie chodzi o sprzedaż leków, ale o wysłuchanie człowieka, pocieszenie, zrozumienie. Czasem trzeba kogoś potrzymać za rękę, a nawet przytulić, jeśli tego potrzebuje. Niezmiennie się cieszę, że mogę wykonywać ten zawód, każdego dnia za to dziękuję.

Pracuję w zawodzie od 40 lat. Prowadzę małą osiedlową aptekę, jest trudno, bo wielu leków nie można zdobyć. Staramy się sobie pomagać z zaprzyjaźnionymi innymi małymi aptekami. Dla pacjentów mam zawsze dobre słowo, staram się być tak pomocna, jak to tylko możliwe. Wyniosłam to z domu, obserwując mego ojca, który był lekarzem z powołania.

Do zawodu trafiłam trochę przez pomyłkę: chciałam być analitykiem medycznym a okazało się, że mogę zdawać tylko na farmację. 25 lat pracy pozwala mi jednak myśleć, że była to szczęśliwa pomyłka. Od 13 lat prowadzę z koleżanką osiedlową aptekę, swoich pacjentów znam dość dobrze. A ponieważ ostatnie lata do łatwych nie należały i musiałyśmy ograniczyć zatrudnienie, spędzam w pracy tak dużo czasu, że więzi z nimi bardzo się zacieśniają.

Nominację dostałam po raz czwarty – dla mnie to niesamowity sygnał, że pacjenci tak o mnie myślą i pamiętają. Na pewno będą się cieszyć, kiedy w tym roku usłyszą, że wreszcie się udało! Są wspaniali. Zdarzyło się nawet, że któregoś dnia pacjentka przyniosła mi ciepły posiłek, widząc, że do późna siedzę w pracy! Przed laty postanowiłam sobie, że będę pomagać ludziom, choćby nie wiem co. I to właśnie robię.

Pacjenci są dla mnie jak dalsza rodzina, znamy się tu wszyscy. Moja apteka stała się miejscem promocji zdrowego stylu życia – to moja druga, po farmacji, pasja i życiowa misja. Sama jestem wegetarianką, żyję aktywnie, zależy mi, aby moi pacjenci też doceniali, ile sami mogą zrobić dla swojego zdrowia. Prowadzę zajęcia jogi dla seniorów, bloga o zdrowym stylu życia. Bardzo mnie cieszy, kiedy pacjenci dbają o siebie. Ich problemy motywują mnie do szukania rozwiązań.

Pacjenci nas rozpieszczają, i słodyczami, i dobrym słowem, są niesamowici. Potrafią podejść na ulicy, w sklepie – i podziękować, że kiedyś coś doradziłam i pomogło. I to są takie sytuacje, które powodują, że chce się pracować. Farmacja pozwala mi zgłębiać wiedzę, lepiej służyć ludziom. Poza tym pracując w aptece, mam możliwość bezpośredniego z nimi kontaktu, a ja to kocham. Jestem zaskoczona, że akurat mnie wyróżnili, bo cały zespół mamy wspaniały.  

W żadnym innym zawodzie nie umiałabym ani nie chciałabym pracować codziennie do 22. A tak jest od 12 lat. I jestem szczęśliwa. Nawet zameldowana jestem w aptece! Nie mieszkam tu oczywiście, ale to symboliczne. To piękny zawód – można czuć się potrzebną, można dużo dawać. Dawanie samo w sobie jest przyjemne, a dawanie chorym – tego się nie da opowiedzieć. Jeśli się usłyszy: „pani mi pomogła, dziękuję”, nie trzeba niczego więcej.