– Jestem zaskoczona i wzruszona nominacją do nagrody – mówi nam ordynator ze Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej im. Antoniego Kępińskiego w Jarosławiu dr Jadwiga Gaj, lekarz psychiatra. – Mam poczucie, że psychiatrzy rzadko bywają doceniani. Pacjenci, którzy chorowali lub chorują, i musieli być hospitalizowani najczęściej wstydzą się tego i szybko chcą zapomnieć, inni lekarze często traktują nas jako specjalistów drugiej kategorii. Wciąż psychiatria jest dziedziną budzącą lęk, stygmatyzującą dla pacjentów. Tym bardziej dziękuję im za tę wspaniałą nominację!
Największą satysfakcję mam wtedy, kiedy spotykam na ulicy swoich pacjentów, którzy wrócili do „normalnego” życia, nie widać po nich, że biorą leki i chorują. Ja to wiem, bo ich leczyłam, ale nie widać po nich choroby. Dawniej rzadko to się udawało, na szczęście medycyna poszła bardzo do przodu. Dla nas, psychiatrów, to uskrzydlające, że możemy tak dobrać leczenie, aby minimalizować skutki uboczne. Dzięki temu pacjenci chętniej się leczą, nie mają poczucia inwalidztwa wywołanego lekami. Zmieniły się też i wciąż zmieniają oddziały psychiatryczne, są coraz bardziej „ludzkie” i przyjazne. Ogromną satysfakcję mam też wtedy, kiedy pacjenci, którzy trafili do nas bez ich zgody, wracają do zdrowia i wpadają podziękować za leczenie.
Na naszym oddziale kierujemy się zasadą, aby tak traktować pacjentów, jak sami chcielibyśmy być traktowani na ich miejscu. To podejście bardzo się sprawdza. Udało nam się stworzyć bardzo zgrany zespół, a to bardzo ważne w naszej pracy i dobre dla pacjentów.
Psychiatrą zostałam przez przypadek, ale dziś oceniam, że był to cudowny przypadek. Kiedy skończyłam medycynę, był rok 1996 i – trudno w to dziś uwierzyć, ale nie było pracy dla lekarzy. Pracę mogłam dostać jedynie na psychiatrii, więc zdecydowałam się na tę specjalizację. Nie zamieniłabym jej na żadną inną.

Powrót