Pacjent powierza nam życie i zdrowie

Wśród nominowanych do prestiżowej Nagrody Anioły Farmacji i Anioły Medycyny – jedynej w Polsce nagrody społecznej, non profit, przyznawanej przez pacjentów tym lekarzom i farmaceutom, którym chcą podziękować za ich wyjątkową opiekę i pomoc – znalazła się mgr farm. Dominika Beyer-Podolska z Apteki Sarbinowskiej, ul. Sarbinowska 15-17, Wrocław.
Nagroda, której organizatorem jest Fundacja Anioły Farmacji i Anioły Medycyny cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród pacjentów. Już po raz czwarty przysyłali swoje zgłoszenia na specjalnych kuponach drukowanych w miesięczniku „Moda na Zdrowie”, który jest partnerem merytorycznym Nagrody, oraz przez stronę fundacja-anioly.org i ABCzdrowia.pl
– Ta nominacja jest dla mnie potwierdzeniem, że dobrze wykonuję swoją pracę. Jestem naprawdę zaszczycona, że moi pacjenci głosowali na mnie! To bardzo motywujące – mówi nam Dominika Beyer-Podolska.
– Miewa pani momenty zwątpienia?
– Odkąd pracuję w aptece Sarbinowskiej, czyli od 7 lat, to mi się nie zdarzyło. Odnalazłam tu wszystko, o czym marzyłam, idąc na farmację. Trudno było, kiedy pracowałam w aptece sieciowej w centrum handlowym. Trzy lata wystarczyły, abym zastanawiała się, czy się nie pomyliłam, czy dobrze wybrałam zawód…
– Na czym polega różnica?
– W aptece sieciowej nie ma pacjenta, jest klient. Nie ma możliwości poznania pacjentów, priorytetem jest sprzedaż. Praca niewiele ma wspólnego z zawodem farmaceuty, bardziej przydają się kompetencje sprzedawcy. Kiedy zaczęłam pracować w Sarbinowskiej, rozterki zniknęły. Wróciła chęć do pracy, pojawiła się potrzeba opieki nad pacjentem, leki recepturowe (robione na miejscu), wszystko to, co najbardziej mnie w zawodzie pociągało.
– A co panią pociągało? Dziś dla wielu młodych ludzi apteka równa się dobry biznes.
– Moja babcia była lekarzem, bardzo była dla mnie ważna. Podziwiałam ją, bardzo duże znaczenie miało dla mnie, jak bardzo była szanowana i jak wielkim zaufaniem darzyli ją pacjenci.
– Sądząc po nominacji, idzie pani w ślady babci.
– Mam stałych pacjentów, znam ich po imieniu, wiem, jakie przyjmują leki, jakich suplementów szukają, co lubią. Mam poczucie, że naprawdę jestem dla pacjentów. Że ważne jest, co wiem, jak tę wiedzę przekazuję. Wiem, że oni wiedzą, że jeśli mogę pomóc, zawsze pomogę. Na naszym osiedlu jest sporo mam, czasem wpadają po poradę do mnie. Też mam dwoje małych dzieci, zawsze jest o czym porozmawiać.
– Znalazła pani to, czego szukała?
– Kocham swoją pracę. Nawet jak mam gorszy dzień, wystarczy że przyjdzie zaprzyjaźniony pacjent, od razu jest lepiej. U nas panuje kameralna atmosfera, każdy dobrze się tu czuje.
– Często kupując coś w aptece zastanawiam się, czy dałbym radę odpowiadać na nie zawsze mądre pytania, czy miałbym cierpliwość do marudnych pacjentów.
–  Cierpliwość jest bardzo ważna w naszym zawodzie. Ale wcale nie jest tak często wystawiana na próbę, jak pan mówi. Na bazie cierpliwości buduje się niezwykłe relacje z pacjentami. Oni wiedzą, że jestem ich panią magister, że mogą do mnie przyjść z każdym problemem. Pacjenci powierzają nam swoje zdrowie i życie, i nie ma w tym cienia przesady. Swój staż odbyłam w podobnej aptece, gdzie pacjenci mówili: „idę do mojej apteki”. Tej, w której teraz pracuję, nie zamieniłabym na żadną inną.

Laureatów nagrody poznamy 10 lutego na uroczystej gali rozdania Nagród Anioły Farmacji i Anioły Medycyny w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Galę uświetni występ Kate Liu, laureatki Konkursu Chopinowskiego, ulubienicy publiczności, która przygotowała repertuar specjalnie na to wydarzenie. Bilety można kupić w kasach Filharmonii lub na bilety24.pl Relacja z uroczystości oraz portrety laureatów znajdą się w marcowym wydaniu „Mody na Zdrowie” oraz na stronie fundacja-anioly.org.
(Rozmawiał: Robert Konarski)

Powrót