Więcej niż apteka

Wśród nominowanych do prestiżowej Nagrody Anioły Farmacji i Anioły Medycyny – jedynej w Polsce nagrody społecznej, non profit, przyznawanej przez pacjentów tym lekarzom i farmaceutom, którym chcą podziękować za ich wyjątkową opiekę i pomoc – znalazła się mgr farm. Anna Niedziałek z Apteki na Ustroniu, ul. Komandosów 4, Radom.
Nagroda, której organizatorem jest Fundacja Anioły Farmacji i Anioły Medycyny cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród pacjentów. Już po raz czwarty przysyłali swoje zgłoszenia na specjalnych kuponach drukowanych w miesięczniku „Moda na Zdrowie”, który jest partnerem merytorycznym Nagrody, oraz przez stronę fundacja-anioly.org  Panią Annę docenili m.in. za „wysoki profesjonalizm, kulturę osobistą i pogodę ducha, wrażliwość na sprawy drugiego człowieka i ogromną cierpliwość do pacjentów”.

– Zaczynała pani pracę przed trzydziestu laty, czy widzi pani jakieś wyraźne zmiany w swoim zawodzie?
– Przyznaję, że kiedy zaczynałam pracę, apteka to była oaza spokoju i ciszy, bardzo to lubiłam. Inny był też stosunek pacjentów do nas, farmaceuta miał większy autorytet. Tym bardziej bardzo miłym zaskoczeniem jest dla mnie nominacja do nagrody Aniołów Farmacji i Aniołów Medycyny. Bo to znaczy, że jednak pacjenci wciąż dostrzegają we mnie kogoś więcej niż tylko sprzedawcę.
– Czasy się zmieniają…
– Trochę ciężko mi się odnaleźć w nowej rzeczywistości – skoro już musi taka być. Młodzi farmaceuci uczeni są marketingu, coraz częściej apteka staje się biznesem, a nie miejscem misyjnym, stworzonym z troski o pacjenta i tak zarządzanym. Dawniej więcej robiło się leków recepturowych, to znaczy wykonywanych na miejscu, było też mniej aptek. Teraz w Radomiu jest około setki takich miejsc, jesteśmy jak kioski ruchu!
– Co pani lubi w swojej pracy?
– Nie mogę się doczekać dnia, kiedy moja córka Beata, przejmie ode mnie kierowanie apteką, a ja będę mogła być znowu „zwykłym farmaceutą”. W roku 1991 dostałam awans na kierownika, to był ważny moment w karierze zawodowej. Musiałam nauczyć się samodzielności i odpowiedzialności, ale lepiej czuję się jako podwładny. Córka dwa lata temu skończyła farmację i teraz to ona narzuca tempo w naszej aptece. Doświadczenie przychodzi z wiekiem, z dzisiejszej perspektywy uważam, że w tym zawodzie ogromnie ważna jest cierpliwość i wyrozumiałość. Pacjentowi trzeba poświęcić tyle czasu, ile on potrzebuje. Tylko tak buduje się zaufanie. A jeśli uda się komuś pomóc – ta praca staje się źródłem niewyobrażalnej satysfakcji.
– Czuje się pani spełniona zawodowo?
– Udało mi się zrobić specjalizację, to są bardzo trudne egzaminy. Bałam się, mimo wiedzy, jaką posiadam. Wyniki wolałam sprawdzić w internecie, żeby zaoszczędzić sobie emocji. Marzy mi się jeszcze doktorat, może się na to zdecyduję. Bardzo lubię się uczyć, a w tym zawodzie to przecież konieczność, jeśli ktoś chce być profesjonalny. A to przecież nasza powinność wobec pacjentów. Podobnie jak stworzenie w aptece odpowiedniej atmosfery. Bardzo mnie cieszy, że wielu pacjentów stało się moimi znajomymi, przychodzą ze swoimi dziećmi, niektóre z tych dzieci ze swoimi dziećmi, w pewnym sensie jestem dla nich taką przyszywaną babcią. Nikt nie lubi być traktowany bezosobowo, w mojej aptece bardzo o to dbamy.
Laureatów nagrody poznamy 10 lutego na uroczystej gali rozdania Nagród Anioły Farmacji i Anioły Medycyny w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Galę uświetni występ Kate Liu, laureatki Konkursu Chopinowskiego, ulubienicy publiczności, która przygotowała repertuar specjalnie na to wydarzenie. Bilety można kupić w kasach Filharmonii lub na bilety24.pl Relacja z uroczystości oraz portrety laureatów znajdą się w marcowym wydaniu „Mody na Zdrowie” oraz na stronie fundacja-anioly.org.
(RK)

 

Powrót