Każdy kto realizuje swoje powołanie, może być aniołem

Wśród nominowanych do prestiżowej Nagrody Anioły Farmacji i Anioły Medycyny – jedynej w Polsce nagrody społecznej, non profit, przyznawanej przez pacjentów tym lekarzom i farmaceutom, którym chcą podziękować za ich wyjątkową opiekę i pomoc – znalazła się mgr farm. Adelina Szczecińska z Apteki Unisław, ul. Parkowa 17a, Unisław. Nagroda, której organizatorem jest Fundacja Anioły Farmacji i Anioły Medycyny cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród pacjentów. Już po raz czwarty przysyłali swoje zgłoszenia na specjalnych kuponach drukowanych w miesięczniku „Moda na Zdrowie”, który jest partnerem merytorycznym Nagrody, oraz przez stronę fundacja-anioly.org oraz abczdrowie.pl

– Jestem wzruszona, że pacjenci zgłosili mnie do nagrody – mówi nam pani Adelina Szczecińska. – Już sama nominacja jest dla mnie i mojego zespołu nagrodą! Wspólnie staramy się być jak najbardziej pomocni. Po tylu latach pracy w zawodzie bardzo się cieszę, że wybrałam właśnie farmację. Ktoś może powiedzieć, że to wielki banał, ale mi świadomość, że jestem potrzebna drugiemu człowiekowi dodaje skrzydeł, nadaje sens życiu.
Wszystko inne jest bardzo nietrwałe. Ale jak się komuś pomoże, to daje tyle radości, że się ta radość w siłę zamienia. Czasem mam ochotę przytulić swoich pacjentów.
Zdaję sobie sprawę, jak niewiele możemy. A jednocześnie – jak wiele to jest, jeśli jednak to niewiele zrobimy.

– A co to jest to niewiele.
– Często pacjent podczas wizyty u lekarza jest tak zdenerwowany, że nie zawsze rozumie albo pamięta, co powiedział lekarz – na przykład co do dawkowania leków. Przychodzi do nas z receptą i dopiero wtedy zaczynamy tłumaczyć co i jak ma brać, czasami jeszcze raz rozpisujemy dawkowanie – jeśli pacjent nie umie rozczytać zaleceń lekarza. Upewniamy się, czy zrozumiał.
Pewnie jest tak, że mamy więcej czasu niż lekarze w przychodni, możemy cierpliwie wszystko wyjaśnić…

– Podobno wiele osób w Uniejowie ma pani numer, każdy może zadzwonić w razie potrzeby.
– Tak, to prawda… mamy bardzo bliskie relacje z ludźmi. Niektórzy się zwierzają, są tacy, którzy po tylu latach traktują mnie jak członka rodziny. Czasem bywam spowiednikiem. Niekiedy pacjenci przychodzą po poradę medyczną. Minionego lata przyszedł jeden pan prosić o jakąś maść na zaczerwienienie pod kolanem. Obejrzałam i stanowczo odesłałam go do lekarza, bo to był rumień po kleszczu. Jakiś czas później odwiedził mnie znów, żeby podziękować – od lekarza od razu dostał skierowanie do szpitala zakaźnego… Są takie sytuacje, kiedy pacjent woli przyjść do farmaceuty, bo jest bardziej dostępny. Czasem może też dlatego, że jesteśmy bardzo zżyci…

– Mówi pani, że dobrze wybrała swój zawód. Jak to się robi?
– Moja mama mi to podpowiedziała, miała duży podziw dla farmaceutów, uważała, że to bardzo prestiżowy i potrzebny zawód. Jej edukację przerwała II wojna i bardzo jej zależało, żebyśmy z siostrą zdobyły wykształcenie. Ja byłam wpatrzona w siostrę, a ona zrobiła doktorat na farmacji w Akademii Medycznej w Poznaniu. Wspaniałym farmaceutą, który pojawił się w polu mojego widzenia był też wujek ze strony męża – wielki patriota, powstaniec wielkopolski.

– Pamięta pani początki?
– Zaczynałam pracę w 1980 roku, wtedy brakowało wszystkiego, także leków. Ustawiały się po nie ogromne kolejki. Pamiętam, że pacjenci rozpoznawali mnie na ulicy, pracowałam w największej w Poznaniu aptece. Nigdy nie wątpiłam, że dobrze wybrałam. Ten zawód to moje powołanie. Dlatego od pierwszego dnia wkładam w to serce: spełniam swój obowiązek, tak powinno być.

Laureatów nagrody poznamy 10 lutego na uroczystej gali rozdania Nagród Anioły Farmacji i Anioły Medycyny w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Galę uświetni występ Kate Liu, laureatki Konkursu Chopinowskiego, ulubienicy publiczności, która przygotowała repertuar specjalnie na to wydarzenie. Bilety można kupić w kasach Filharmonii lub na bilety24.pl Relacja z uroczystości oraz portrety laureatów znajdą się w marcowym wydaniu „Mody na Zdrowie” oraz na stronie fundacja-anioly.org. (RK)

 

Powrót